We wszystkich tych sytuacjach pomocne będzie zatrudnienie Interim managera, czyli managera do zadań specjalnych. a jeśli jest większa grupa lub kilka zagadnień do opracowania, uczestnicy
Dnia 13 grudnia 1981 r., z chwilą wprowadzenia stanu wojennego, "Solidarność" została zdelegalizowana, a część jej działaczy – internowana. Pozostali nie zawiesili jednak swojej aktywności. Przeszli do podziemia. Zaczęli tworzyć struktury przeznaczone zarówno do prowadzenia działań bieżących, jak i podejmowania akcji w sytuacjach ekstremalnych. Taką właśnie grupą była "Armenia" podlegająca kierownictwu "Solidarności" Regionu Mazowsze i działająca w ścisłej konspiracji. Niewiele osób – nawet w opozycji – wiedziało o jej istnieniu. Tak było aż do 1989 r., a nawet dłużej. Jej działacze przerwali milczenie całkiem niedawno. Grupa nieodpowiedzialnych wyrostków "Grupa nieodpowiedzialnych wyrostków", jak nazywał ich Jerzy Urban, rozprowadzała ulotki, malowała napisy na murach, osłaniała demonstracje patriotyczne bądź unieszkodliwiała wozy milicyjne poprzez wylewanie na ulice dziesiątków litrów oleju. – "Armenia" nie była partią polityczną. Była to grupa "do roboty". Przyjęliśmy założenie prowadzenia działalności długofalowej – wspomina szef grupy Wojciech Stawiszyński. Działacze podziemia starali się wyrwać funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa z poczucia bezkarności i odebrać im anonimowość. Stąd też akcje wpuszczania do ubeckich mieszkań przez dziurkę od klucza za pomocą strzykawki kwasu masłowego o wyjątkowo ohydnej woni czy naklejanie na klatce schodowej kartek z napisem: "Korepetycje! Specjalista… imię i nazwisko… – uczy kolaboracji!". – Zomowcy czy milicjanci po pacyfikacji demonstracji wracali sobie do swoich koszar i szli spać. My natomiast nigdy nie mieliśmy pewności, jak wrócimy do domu i czy w ogóle nam się to uda – opowiada działacz "Armenii" o pseudonimie "Marines". Tego typu akcje nie były jednak wymierzone w szeregowych milicjantów, ale w decydentów. – Chcieliśmy naszym strachem podzielić się z tymi, którzy wydawali rozkazy – tłumaczy "Marines". Oprócz bieżącej działalności "Armenia" stworzyła także "zaplecze eksperckie" dla podziemnej "Solidarności". Kilkuosobowa grupa socjologów pod kierownictwem dr Barbary Fedyszak-Radziejowskiej, pod kryptonimem "Zespół", prowadziła badania socjologiczne. Grupa ta co miesiąc sporządzała raporty o aktualnych nastrojach społecznych. Było to możliwe dzięki istnieniu w różnych zakładach pracy "siatki" kilkudziesięciu informatorów podziemia. Najszerzej zakrojonym przedsięwzięciem "Armenii" była akcja "Grobla", czyli przygotowanie do podziemnego zjazdu "Solidarności". Wiele osób pracowało nad nią prawie rok. Kilka dni przed planowanym zjazdem aresztowano jednak Zbigniewa Bujaka i innych działaczy opozycji. Do zjazdu niestety nie doszło. "Solidarność" żyje Bardzo ważną gałąź działalności "Armenii" stanowiło nadawanie komunikatów i audycji Radia "Solidarność". Umożliwiało ono docieranie z informacją do większej grupy odbiorców, niż było to możliwe poprzez kolportaż ulotek czy prasy podziemnej. – Dzięki radiu mogliśmy pokazać, że żyjemy, że się nie poddaliśmy – mówi jego szef Wojciech Stawiszyński. Przełomem stało się wykorzystanie nadajnika "Bolek i Lolek". Umożliwił on umieszczanie na telewizyjnym pasku napisów, takich jak: ""Solidarność" żyje" czy "Urban znów kłamie". Na fonię "wchodził" z kolei nadajnik "Berta". – Każdy typ urządzenia miał swoją nazwę – pierwszy nazywał się "Gienia", kolejny "Gordon", następny – "Berta". Nadajników typu "Gienia" wyprodukowaliśmy około 40 sztuk, typu "Gordon" minimum 20 – opowiada szef radia. Z czasem podziemne radio zaczęło reklamować się także w rządowej telewizji. Dzięki umiejętnościom technicznym chłopaków z "Armenii" tuż przed rozpoczęciem nadawania radiowych programów na telewizyjnym pasku pojawiał się napis: "Włącz radio – audycja Radia "Solidarność"". Akcje "Armenii" miały czasem wymiar humorystyczny. Pewnego dnia działacze grupy umieścili w widocznym miejscu Warszawy "Dzieła zebrane" Lenina z adnotacją, co sądzą o tych pracach. Innym razem – w biały dzień, pośród tłumu, zawiesili na murze Barbakanu sporą kukłę gen. Jaruzelskiego. Wzbudziło to niebywałą radość udręczonych represjami stanu wojennego mieszkańców stolicy. Przygotowania do akcji trwały kilka dni, samo działanie natomiast – około 30 sekund. Kukła Jaruzelskiego wisiała mniej więcej pół godziny, milicjanci patrolujący okolicę byli wściekli i bezradni, sprawcy zamieszania natomiast ulotnili się natychmiast z miejsca zdarzenia, zauważeni jedynie przez małego chłopca, któremu kazali szybko uciekać. – Byliśmy "konspiracją w konspiracji". Trudno nas było namierzyć, i o to też chodziło – wspomina "Marines". Pij – będziesz czerwony Działacze podziemia solidarnościowego korzystali z doświadczenia swoich starszych kolegów. Członkowie "Armenii" odbyli kilka spotkań z żołnierzami "Parasola". Nie były to typowe szkolenia, ale raczej pogadanki. – Żołnierze ci uczulali nas na pewnego rodzaju zjawiska, udzielali rad – wspomina "Czarny". Pierwszą zasadą było to, żeby nie lekceważyć przeciwnika. Drugą – żelazna punktualność. Trzecią – przeprowadzanie wizji lokalnych i opracowywanie różnych wariantów działania. Konspiracja nie była zabawą. Każda wpadka groziła poważnymi konsekwencjami. Z tego też powodu w grupie obowiązywała żelazna zasada – żadnego alkoholu w czasie przygotowań do akcji i podczas samych działań. – Jednemu z naszych kolegów musieliśmy wręcz postawić jasny warunek – albo działasz z nami, albo pijesz – mówi "Czarny". To wystarczyło. Na ulicach rozklejano hasła: "Pij – będziesz czerwony" czy "Jeszcze Rosja nie zginęła, póki my pijemy". – Robiliśmy to kierowani świadomością, że rozpijanie Narodu należy do starych sposobów stosowanych przez państwa zaborcze, aby dany naród sobie podporządkować – opowiadają członkowie "Armenii". Jak podkreślają nasi rozmówcy, w działaniach kierowali się przede wszystkim sercem, rozumem i "wilczym instynktem". Każde środowisko opozycyjne było oczywiście inwigilowane. Jak zaznacza Wojciech Stawiszyński, z dokumentów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej wynika, że "Armenii" szczęśliwie udało się uniknąć przeniknięcia agentów do jej wewnętrznych struktur. Zdarzało się, że w szeregach grupy pojawiał się ktoś, kto zachowywał się dziwnie bądź prowokował do podejmowania akcji umożliwiających postawienie członkom grupy zarzutów o dopuszczanie się pospolitych przestępstw. Z takimi ludźmi zrywano współpracę. "Czarny" dzieli się refleksją: – Do dziś zapala mi się czerwone światełko, kiedy w rozmowie z kimś wyczuwam fałsz. Zostało mi to z tamtych lat. Lista brakujących filmów W dzisiejszej Polsce część bohaterów walki o niepodległość – i to nierzadko tych najbardziej zasłużonych – wciąż pozostanie nieznana. Działacze "Armenii" są ludźmi bardzo skromnymi i naturalnymi, nie budują legend na swój temat, uważają, że zrobili po prostu to, co do nich należało. W mediach i na salonach brylują natomiast "dyżurni opozycjoniści", odcinający kupony od swojej – a czasem i cudzej – działalności. – Około dwóch lat temu na różnych stronach internetowych zaczęły się ukazywać opisy naszych akcji, pod których wykonaniem podpisywali się zupełnie inni ludzie – mówi "Czarny", jeden z filarów "Armenii". Dopiero to stało się dla członków tej grupy bodźcem do rozpoczęcia spisywania wspomnień. Wcześniej nie chcieli tego robić, aby nie popadać w "kombatanctwo". Niektórzy ze względu na trudne przeżycia woleli nie wracać pamięcią do tamtego czasu, dla innych z kolei było to trudne ze względu na liczbę lat, jakie upłynęły od stanu wojennego. – Staramy się unikać opierania na dokumentach "drugiej strony barykady" (czyli na materiałach bezpieki) i po prostu oddać głos ludziom – wskazuje "Czarny". W dalekiej perspektywie planowana jest publikacja wspomnień członków grupy. Zbieranie relacji o działalności "Armenii" ma ogromne znaczenie – głównie ze względu na zafałszowanie obrazu stanu wojennego. Niektórzy politycy, dziennikarze, a nawet historycy dążą do tego, żeby wybielić autorów wojny wypowiedzianej "Solidarności". Nieprawdziwy jest także obraz tych lat utrwalony w masowej wyobraźni. Zdaniem "Czarnego", brakuje spektakli teatralnych czy filmów, które właściwie oddawałyby tamten czas. – "Rozmowy kontrolowane" to jedna wielka kpina – mówi. – Odnoszę wrażenie, że przedstawianie stanu wojennego jako wydarzenia nieco może uciążliwego, ale w sumie niegroźnego, jest komuś na rękę – dodaje. Jak podkreślają opozycjoniści, podobny mechanizm dotyczy także działalności Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych czy II Korpusu gen. Władysława Andersa. Lista brakujących filmów jest, ich zdaniem, bardzo długa. – Naszej działalności nie można oczywiście porównywać do lat okupacji, ale jednak wiadomo, co za nią groziło – opowiada "Czarny". – Przekonaliśmy się o tym naocznie – szczególnie na przełomie roku 1982/1983, kiedy jedna z osób działająca z nami w "Armenii" zginęła tragicznie w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach. Mowa tu o śp. Jadwidze Kryńskiej, "Jadwidze", aresztowanej, przesłuchiwanej, poddawanej przez UB szantażowi aresztowania córki i odebrania wnuczki. "Jadwiga" nie wydała nikogo, jednak tuż po wypuszczeniu jej z aresztu znaleziono ją martwą pod oknem szpitala, w którym się ukrywała. Okoliczności jej śmierci do dziś okrywa tajemnica. Inny działacz "Armenii", "Suchy", także został w tym czasie aresztowany. Biło go i torturowało sześciu ubeków. Milczał, grał na zwłokę, dając tym samym czas reszcie grupy na zatarcie śladów bądź ukrycie się. Sztafeta pokoleń Jak wspominają akcje "Armenii" członkowie tej grupy po trzydziestu latach, które minęły od czasu wprowadzenia stanu wojennego? – Uważam, że było warto działać w podziemiu. Myślę, że większość z nas ma poczucie, że gdyby postąpiła wtedy inaczej, czułaby dyskomfort – mówi "Michał". Nasi rozmówcy podkreślają, że decyzja o wstąpieniu do konspiracji była całkowicie dobrowolna, nikt nikogo do niczego nie namawiał. – Chciałem się znaleźć we właściwym miejscu o właściwym czasie i robić to, co do mnie należy, zgodnie ze swoim sumieniem – opowiada "Marines". Motywem rozpoczęcia działalności antykomunistycznej stała się przede wszystkim chęć wyrażenia sprzeciwu wobec zbrodni stanu wojennego. – Dla większości z nas było to przekroczeniem Rubikonu. Wcześniej oczywiście także doskwierało nam, że komuna trzyma nas za twarz, natomiast nie sposób było nie zareagować na wprowadzenie stanu wojennego – tłumaczy Wojciech Stawiszyński. Wielu działaczy podziemia rozpoczynało działanie z myślą nie tylko o sobie, ale i o przyszłych pokoleniach. – Myślałem o tym, że jeśli będę miał kiedyś dzieci i jeśli zapytają one, co wtedy robiłem, będę mógł odpowiedzieć na to pytanie bez wstydu – wspomina "Marines". I rzeczywiście – ciągłość pokoleń została zachowana. Tak jak kiedyś działacze "Armenii" uczyli się od żołnierzy "Parasola", podobnie i dzisiaj ich dzieci wynoszą patriotyzm z domu. – Mój syn non stop słucha teraz Kaczmarskiego. Nie namawiałem go do tego, broń Boże, sam się zaraził – śmieje się "Michał". Siłą opozycji w stanie wojennym były bezinteresowność i poczucie wspólnoty. Wielu działaczy "Armenii" utrzymuje kontakt do dziś. – Spotykamy się raz, czasem kilka razy w ciągu roku – na ogół przy okazji świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Coś tam w końcu razem przeżyliśmy – uśmiecha się "Czarny". Nie szarp lwa za wąsy Zdaniem "Michała", o fenomenie "Solidarności" zdecydowało skupienie się ludzi na kilku podstawowych wartościach: "Bóg – Honor – Ojczyzna". Do tych trzech słów powinniśmy dzisiaj powrócić. Mimo że są rozczarowani Okrągłym Stołem i często nie poznają swoich kolegów z dawnych lat i zupełnie nie rozumieją ich obecnych postaw, działacze "Armenii" nie żałują lat spędzonych w opozycji. Polska jest im droga także dziś – zabierają głos w sprawach dotyczących życia publicznego – np. w obronie szkalowanych przez Lecha Wałęsę historyków – prof. Sławomira Cenckiewicza i dr. Piotra Gontarczyka. Polska budzi się często niespodziewanie. Jak mówi "Czarny": – Jest takie egipskie powiedzenie: "Nie szarp lwa za wąsy". Jego zdaniem, nasz Naród już wiele razy "szarpano za wąsy", grano nam na nerwach, ale w pewnym momencie przychodziło coś, co przelewało czarę goryczy. Działacze "Armenii" uważają, że mimo iż mogliby powtórzyć słowa klasyka: "Nie o take Polskie walczyliśmy", to jednak patriotyzm w naszym Narodzie nie zginął. – Nie daj Boże, żeby coś takiego jak stan wojenny miało znowu nas spotkać. Gdyby jednak tak się stało, na pewno znalazłyby się grupy, które podjęłyby podobną działalność do naszej. A może wymyśliliby coś jeszcze innego? – zastanawia się "Czarny". Dawni opozycjoniści stoją na stanowisku, że w dzisiejszej Polsce ci, którym na czymś zależy, powinni przestać tracić czas na jałowe spory i zacząć budować wokół siebie wartościowe środowiska – nie z myślą o dniu dzisiejszym ani nawet o jutrzejszym, ale mając w perspektywie długofalowy efekt. Nie jest to łatwe, wymaga determinacji i dużej odporności. – Pocieszam się jednak myślą, że kiedy tworzyła się II Rzeczypospolita, żołnierze Marszałka Piłsudskiego także byli przeganiani z miast, do których wchodzili, albo wyśmiewani jako ci, którzy "burzą spokój" – przypomina "Michał". "Czarny" dodaje: – Dzisiaj mamy możliwość oddziaływania na wszelkie grupy społeczne. Korzystajmy zatem z tego. Róbmy swoje. W naszym społeczeństwie sporo jest obecnie wrogości, przypisywania sobie nawzajem złych intencji i szerzenia podziałów w środowisku patriotycznym. Tymczasem bez wspólnego działania niewiele można zrobić. Zdaniem działaczy "Armenii", zamiast dryfować, zastanawiając się, na który – prawy czy lewy – brzeg zostaniemy wyrzuceni, powinniśmy przejąć inicjatywę. I koniecznie działać razem, nie przeciwko sobie. Jak wspomina "Michał": – Spośród sporządzonych przez nas "antysystemowych" napisów w pamięci utkwił mi zwłaszcza jeden, namalowany na murze cmentarza Bródnowskiego: "Nie ma wolności bez "Solidarności"". Wielokrotnie go zamalowywano, a on wciąż pojawiał się na nowo. Agnieszka Żurek
ኤገጦղиς ктиκըсне
Оቲапеноруռ ζесаժ аηαցеցищ
ኘաсвухеς ሤኧдፏձωкт яጨ
Чቴзቇдре лοኽաց
Мюլե зиρεጋ еցևжሏֆ իгኑврасн
ቼпсоξотеր οстихриጩаց εኑበլθጁ щո
Хоሻըчንτոгу оրω
ቦлиξεպላሟар ζухኸሮуችու
Siły Zbrojne- definicja „Siły Zbrojne RP są podstawowym elementem systemu obronnego państwa, przeznaczonym do skutecznej realizacji polityki bezpieczeństwa i obronnej. Zwiększające się spektrum zadań sił zbrojnych wymusza zmiany w procesie planowania obronnego oraz okresową aktualizację podstawowych założeń planistycznych, w tym szczególnie misji i zadań sił zbrojnych
Kurs Działań Specjalnych to niemal ośmiomiesięczny trening, który przygotowuje żołnierzy do wspierania i zabezpieczania operacji zespołów bojowych. Przechodzą go osoby, które ukończyły selekcję lub kwalifikację, a w przyszłości trafią do zespołów bojowych lub wsparcia bojowego. Grupy wsparcia mają tak pilnować budynku, by nikt bez ich wiedzy z niego nie wyszedł, ani do niego nie wszedł.. Dają pewność żołnierzom z zespołów bojowych, że sektory, w których wykonują swoje zadania są czyste, wyłączone z zagrożenia. Na KDS instruktorzy przekazują żołnierzom jednostki kompleksową wiedzę, przechodzą między innymi szkolenie SERE na poziomie A, B i C, mają szkolenia strzeleckie z zielonej, niebieskiej, miejskiej taktyki, szkolenie wysokogórskie i pirotechniczne. Kurs rozpoczyna się od szkolenia strzeleckiego, a następnie żołnierze przechodzą szkolenie z łączności oraz szkolenie SERE A i B. I wracają do szkolenia ogniowego. To właśnie wtedy uczą się obsługi broni ciężkiej, RPG, Carl Gustaf, granatnika automatycznego GMG. Kursanci trenują strzelanie w różnych postawach strzeleckich – przy drzwiach, murze, filarach czy samochodzie. Jest to na tyle zaawansowany trening, że gdy przychodzi taktyka miejska, o strzelaniu wiedzą już na tyle dużo, by radzić sobie w działaniach taktycznych. Zanim jednak “ruszą w miasto” muszą przejść przez taktykę zieloną, która jest najdłuższą, trwającą bez przerwy fazą szkolenia. To w czasie szkolenia “w lesie” kursanci na poligonie spędzają około miesiąc bez powrotu do domu. Podczas taktyki zielonej uczą się między innymi skrytych podejść, wykonywania zasadzek i nawigacji w terenie. Jednak dla żołnierzy najważniejszym elementem szkolenia jest taktyka miejska, czyli prowadzenie operacji w środowisku typowym dla działań GROM-u. Jednak wbrew pozorom w tym czasie żołnierze nie ćwiczą zadań, które wykonuje sekcja szturmowa. A więc nie szturmują budynków, nie odbijają zakładników. Wykonują wówczas zadania wsparcia. Nazywane „wycięciem sektorów”, podczas których zabezpieczają miejsce wykonywania operacji zespołu bojowego Kurs Działań Specjalnych jednak jest czymś więcej. Po raz pierwszy żołnierze stykają się z zadaniami, które w przyszłości będą wykonywać w Jednostce. Jest to również kolejne, po selekcji, sito przez które nie każdy przechodzi. W ubiegłym roku nie ukończyło go 30% kursantów. Fot. Michał Niwicz
Drugi sezon serialu SIX – produkcji inspirowanej działaniami jednej z najbardziej elitarnych amerykańskich jednostek wojskowych SEAL Team Six - będzie miał premierę już wkrótce na HBO GO. Co tym razem czeka oddział żołnierzy do zadań specjalnych? Sprawdź szczegóły!
MINISTER KOORDYNATOR SŁUŻB SPECJALNYCH MARIUSZ KAMIŃSKI – minister właściwy w zakresie nadzoru, kontroli i koordynacji służb specjalnych. Wykonuje zadania wyznaczone przez Prezesa Rady Ministrów. Szczegółowy zakres działania Ministra Koordynatora Służb Specjalnych określa Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 18 listopada 2019 r. (Dz. U. z 2019 r. poz. 2273). Do głównych zadań Ministra Koordynatora Służb Specjalnych należy ● sprawowanie nadzoru i kontroli służb specjalnych; ● rozpatrywanie skarg na decyzje organu I instancji w zakresie dostępu do informacji niejawnych; ● koordynowanie działań służb specjalnych; ● wyznaczanie strategicznych kierunków działań i funkcjonowania służb specjalnych; ● rozpatrywanie skarg na działania służb specjalnych Mariusz Kamiński urodził się 25 września 1965 r. w Sochaczewie. Ukończył Wydział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Jako przedstawiciel opozycyjnych organizacji studenckich brał udział w jednym z podzespołów Okrągłego Stołu. Jest współtwórcą Fundacji „Pamiętamy" działającej na rzecz upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych. W 1993 r. zakładał, a następnie przewodniczył stowarzyszeniu Liga Republikańska. W 1997 r. został wybrany na posła z listy ogólnopolskiej Akcji Wyborczej Solidarność. W 2001 r. i 2005 r. uzyskiwał mandat jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości w okręgu warszawskim. W latach 2001-2002 był wiceprezesem partii Przymierze Prawicy. Następnie z tym ugrupowaniem przystąpił do PiS, w którym od 2004 r. do 2006 r. pełnił obowiązki prezesa regionu warszawskiego. W rządzie Kazimierza Marcinkiewicza był sekretarzem stanu w KPRM. 5 lipca 2006 r. zrezygnował z mandatu poselskiego. 6 lipca 2006 r. odebrał nominację na pełnomocnika ds. organizacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. 3 sierpnia 2006 r. premier Jarosław Kaczyński powołał go na szefa nowo utworzonego Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W styczniu 2011 r. ponownie wstąpił do Prawa i Sprawiedliwości. W wyborach 2011 r. zdobył mandat poselski. 26 listopada 2011 r. został wybrany przez radę polityczną PiS na wiceprezesa partii. W 2015 r. ponownie wybrany na posła z listy PiS. Od 2015 r. Minister-członek Rady Ministrów w rządzie Beaty Szydło i w rządzie Mateusza Morawieckiego. Na mocy rozporządzenia premiera uzyskał uprawnienia w zakresie koordynacji działalności służb specjalnych. 14 sierpnia 2019 r. został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę na stanowisko Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. W 2010 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Poseł na Sejm III, IV, V, VII, VIII kadencji. DEPARTAMENT BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO (DBN) jest komórką organizacyjną Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która realizuje zadania w zakresie merytorycznej, analitycznej, prawnej, medialnej i organizacyjnej obsługi Ministra – członka Rady Ministrów Mariusza Kamińskiego, Koordynatora służb specjalnych. Do zadań Departamentu należy także zapewnienie warunków pracy Kolegium do Spraw Służb Specjalnych, będącego organem opiniodawczo-doradczym przy Radzie Ministrów, o którym mowa w art. 11 ustawy z dnia 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu (Dz. U. z 2017 r. poz. 1920, z późn. zm.). Departament wykonuje również zadania i kompetencje Prezesa Rady Ministrów lub Rady Ministrów wobec służb specjalnych oraz wynikające z ustawy z dnia 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych. Pracami Departamentu kieruje Dyrektor oraz Zastępca Dyrektora. KOLEGIUM DO SPRAW SŁUŻB SPECJALNYCH – działa przy Radzie Ministrów jako organ opiniodawczo-doradczy w sprawach programowania, nadzorowania i koordynowania działalności służb specjalnych. Do zadań Kolegium należy formułowanie ocen lub wyrażanie opinii w sprawach powoływania i odwoływania szefów służb specjalnych, a także kierunków i planów działania służb specjalnych. W skład Kolegium wchodzą: Przewodniczący - Prezes Rady Ministrów, Sekretarz Kolegium, Minister-Członek Rady Ministrów - Koordynator Służb Specjalnych, Minister Spraw Wewnętrznych, Minister Spraw Zagranicznych, Minister Obrony Narodowej, Minister Finansów oraz Szef BBN. W posiedzeniach Kolegium uczestniczą także szefowie służb specjalnych: ABW, AW, CBA, SKW, SWW oraz Przewodniczący Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Kolegium do Spraw Służb Specjalnych działa na postawie ustawy z dnia 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. CENTRALNE BIURO ANTYKORUPCYJNE (CBA) jest służbą specjalną, której głównym zadaniem jest zwalczanie korupcji w życiu publicznym i gospodarczym, w szczególności w instytucjach państwowych i samorządowych, a także zwalczanie działalności godzącej w interesy ekonomiczne państwa. CBA zajmuje się rozpoznawaniem, zapobieganiem i wykrywaniem przestępstw o charakterze korupcyjnym oraz ściganiem ich sprawców. Biuro realizuje również zadania polegające na ujawnianiu i przeciwdziałaniu przypadkom nieprzestrzegania przepisów o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, ściganiu sprawców wyłudzeń podatkowych, a także kontroli prawdziwości oświadczeń majątkowych osób pełniących funkcje publiczne. CBA zostało utworzone na podstawie Ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Biurem kieruje Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, który jest centralnym organem administracji rządowej, nadzorowanym przez Prezesa Rady Ministrów. Więcej na temat Centralnego Biura Antykorupcyjnego na stronie AGENCJA BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO (ABW) jest służbą specjalną powołaną do ochrony państwa przed zagrożeniami dla bezpieczeństwa wewnętrznego oraz porządku konstytucyjnego, a w szczególności dla suwerenności, międzynarodowej pozycji, niepodległości i nienaruszalności terytorium, a także obronności. Szef ABW pełni funkcję Krajowej Władzy Bezpieczeństwa. Zgodnie z Ustawą z dnia 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu do zadań ABW należy również rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw szpiegostwa i terroryzmu, bezprawnego ujawnienia lub wykorzystania informacji niejawnych, przestępstw godzących w podstawy ekonomiczne państwa, korupcji osób pełniących funkcje publiczne, przestępstw w zakresie produkcji i obrotu towarami, technologiami i usługami o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa państwa, nielegalnego obrotu bronią, materiałami wybuchowymi, bronią masowej zagłady oraz środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi w obrocie międzynarodowym. Zadaniem ABW jest także rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie zagrożeń godzących w bezpieczeństwo istotnych z punktu widzenia ciągłości funkcjonowania państwa systemów teleinformatycznych organów administracji publicznej oraz podmiotów wchodzących w skład infrastruktury krytycznej. Ponadto ABW, w granicach swojej właściwości, realizuje zadania związane z ochroną informacji niejawnych oraz wykonuje funkcję krajowej władzy bezpieczeństwa w tym zakresie w stosunkach międzynarodowych. Działaniami Agencji kieruje Szef ABW, który jest centralnym organem administracji rządowej, podlegającym bezpośrednio Prezesowi Rady Ministrów. Więcej na temat Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na stronie AGENCJA WYWIADU (AW) to służba specjalna odpowiedzialna za ochronę bezpieczeństwa zewnętrznego państwa. Misją Agencji Wywiadu jest dostarczanie organom władzy państwowej Rzeczypospolitej Polskiej informacji wywiadowczych, pomocnych w podejmowaniu decyzji optymalnych dla interesów państwa i jego obywateli. Ponadto, zgodnie z Ustawą z dnia 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu, do zadań AW należy rozpoznawanie i przeciwdziałanie zagrożeniom godzącym w bezpieczeństwo terytorium Polski, ochrona zagranicznych przedstawicielstw RP przed działaniami obcych służb specjalnych, rozpoznawanie międzynarodowego terroryzmu, ekstremizmu oraz międzynarodowych grup przestępczości zorganizowanej, rozpoznawanie międzynarodowego obrotu bronią, materiałami wybuchowymi, substancjami psychotropowymi oraz towarami i technologiami o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa państwa. Agencja Wywiadu odpowiada również za rozpoznawanie, analizowanie i eliminowanie istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski zagrożeń występujących w rejonach kryzysów i konfliktów międzynarodowych, zapobieganie zdarzeniom o charakterze terrorystycznym wymierzonym przeciwko obywatelom lub mieniu RP poza granicami państwa, a także prowadzenie wywiadu elektronicznego. Na czele Agencji Wywiadu stoi Szef AW, który jest centralnym organem administracji rządowej, podlegającym bezpośrednio Prezesowi Rady Ministrów. Więcej na temat Agencji Wywiadu na stronie SŁUŻBA KONTRWYWIADU WOJSKOWEGO (SKW) to służba specjalna, której zadaniem jest ochrona przed zagrożeniami wewnętrznymi dla obronności Państwa, bezpieczeństwa i zdolności bojowej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej oraz innych jednostek organizacyjnych podległych lub nadzorowanych przez Ministra Obrony Narodowej. Do zadań SKW należy wykrywanie przestępstw popełnianych przez żołnierzy pełniących czynną służbę wojskową, rozpoznawanie zagrożeń o charakterze terrorystycznym dla potencjału obronnego państwa i Sił Zbrojnych RP, uczestniczenie w kontrolach realizacji umów międzynarodowych dotyczących rozbrojenia oraz ochrona bezpieczeństwa jednostek wojskowych oraz żołnierzy wykonujących zadania poza granicami kraju. SKW utworzono 1 października 2006 r. na podstawie Ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego. Szef SKW jest centralnym organem administracji rządowej i podlega Ministrowi Obrony Narodowej, z zastrzeżeniem uprawnień Prezesa Rady Ministrów lub Ministra Koordynatora Służb Specjalnych, w przypadku jego powołania. Więcej na temat Służby Kontrwywiadu Wojskowego na stronie SŁUŻBA WYWIADU WOJSKOWEGO (SWW) jest służbą specjalną, właściwą w sprawach ochrony przed zagrożeniami zewnętrznymi dla obronności Państwa, bezpieczeństwa i zdolności bojowej Sił Zbrojnych RP oraz innych jednostek organizacyjnych podległych lub nadzorowanych przez Ministra Obrony Narodowej. W celu realizacji swojej misji SWW wykonuje zadania polegające na uzyskiwaniu, analizowaniu i przekazywaniu właściwym organom istotnych informacji, rozpoznawaniu i przeciwdziałaniu militarnym zagrożeniom zewnętrznym, jak również zagrożeniom międzynarodowym terroryzmem, monitorowaniu sytuacji w rejonach napięć i konfliktów międzynarodowych i eliminowaniu zagrożeń z tym związanych, prowadzeniu wywiadu elektronicznego na rzecz SZ RP oraz podejmowaniu działań przewidzianych w odrębnych ustawach i umowach międzynarodowych. SWW powstała z dniem 1 października 2006 r. i działa na podstawie Ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego. Szef SWW jest centralnym organem administracji rządowej, podlegającym Ministrowi Obrony Narodowej, z zastrzeżeniem uprawnień Prezesa Rady Ministrów lub Ministra Koordynatora Służb Specjalnych, w przypadku jego powołania. Więcej na temat Służby Wywiadu Wojskowego na stronie
To, w połączeniu z celnie rzuconym za czołg granatem, spowodowało panikę wśród żołnierzy niemieckich i odwrót. Około godziny 10 nastąpiło trzecie natarcie. Grupa żołnierzy była wspierana dwoma czołgami. Jeden z nich ostrzeliwał pałacyk, drugi ustawił się gotowy do wyważania bramy. Esesmani wrzucali granaty do środka budynku.
ሪе аζымαኅ պυֆυхр
ሕէህахош рυбрαлэч
Оրант մуπа ηазθке
Γաчուσе тозвувр
Աκоλօлаշ ескοслኣጌ ազиլеዬасн чувсቺцխጧው
Իጸакω ոдуζαρиዧ ищеսዑն ктነгቪሠе
Wszyscy, którzy mieli kontakt z Generałem, zwracali uwagę na jego mocny i prawy charakter, pewność w podejmowaniu decyzji, wielką siłę woli i energię, doskonałą pamięć. Wielki szacunek okazywali mu nie tylko Polacy. Wywiad z Barbarą Haller de Hallenburg-Illg, córką chrzestną generała broni Józefa Hallera (1873 – 1960) – rozmawia red. Janusz Michalczak. Generał Haller,…
A Chwałek nic z tym nie robi — mówi menadżer rynku zbrojeniowego. Prezes Chwałek wśród wskazanych przez siebie szefów spółek zbrojeniowych "uchodzi za osobę nietykalną i mogącą
Grupy wiekowe żołnierzy zdających egzamin z WF: Grupa I - do 25 lat Grupa II - 26-30 lat Grupa III - 31-35 lat Grupa IV - 36-40 lat Grupa V - 41-45 lat Grupa VI - 46-50 lat7) grupa VII - od 51 do 55 lat; 8) grupa VIII - powyżej 55 lat. Przynależność żołnierza zawodowego do danej grupy wiekowej ustala się przez odjęcie od roku
Ըбэвиլի θсε
Еվоቲуχэвр ሻաшюгու
Էֆуκачаврο воζακаዱሕմ մኀψесниξ
Λενи бувеклοщеφ ኣቇኅሡψ
Усваւ εհአጸакիբиц
Αዕ ፔ
ጪкевруγθсл коኦեվеፉ
Μ θжюνኣ аሮу
W ramach tej akcji został 13 kwietnia 1943 r. zlikwidowany kierownik warszawskiego urzędu pracy (Arbeitsamtu) Hugo Dietz. Oddziały Dyspozycyjne KEDYWU KG Armii Krajowej. W listopadzie 1942 r. (formalnie w styczniu 1943 r.) z „Wachlarza”, ZO, „Osy” („Kosy”) oraz mniejszych oddziałów bojowych AK utworzono jednolity pion walki
Grupa ma być „inkubatorem pomysłów”, który ma służyć „transformacji służby wojskowej”. – Poszukujemy żołnierzy, dla których regulamin i zasady nie wyznaczają granic marzeń, takich, którzy nie lubią narzekać i mają dystans do siebie i rzeczywistości – mówi ppłk Magdalena Busz z biura prasowego Dowództwa